Stowarzyszenie Polski Klub Kawaleryjski

Os. Armii Krajowej 14/5, 61-374 Poznań | NIP 781 - 16 -37 - 516

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Start Słowo od kapelana Losy żołnierzy września

Losy żołnierzy września

Email Drukuj PDF

 

Losy żołnierzy września

(Tekst dla gazety Kurier Bytowski)


Mija 70 lat od zakończenia wojny obronnej 1939 r. Liczebnie - polscy żołnierze byli czwartą armią świata walczącą z hitlerowcami. Ich losy, począwszy od tamtego polskiego września, zaczęły wpisywać się w historię wielu krajów Europy i świata. Ogromna większość żołnierzy służących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie nie mogła powrócić po wojnie do kraju. W 1946 roku prosowieckie władze w Warszawie zdecydowały, że nie można ich uznać za polskich żołnierzy. Komunistyczne represje i wyroki śmierci wymusiły wielką emigrację. Ale myliłby się ktoś, gdyby pomyślał, że zachodni alianci przyjęli Polaków z otwartymi ramionami. Począwszy od szeregowych przez oficerów, aż do generałów żołnierze polscy na Zachodzie stali się wstydliwym i kłopotliwym balastem. Wstydliwym, bo alianci wiedzieli, że zdradzają Polaków oddając Polskę pod sowieckie wpływy i kłopotliwym, bo uznano, że nie można wypłacać im żadnych świadczeń, bo zbyt krótko służyli pod brytyjskim dowództwem. Dla przykładu gen. Stanisław Maczek, genialny dowódca, który bez strat ludności cywilnej wyzwolił holenderską Bredę i przyjmował kapitulację jednostek niemieckich: twierdzy Kriegsmarinę, dziesięciu dywizji piechoty, ośmiu pułków piechoty i artylerii, po demobilizacji pozbawiony świadczeń, musiał pracować jako barman w hotelu. Gen. Stanisław Sosabowski, dowódca Pierwszej Polskiej Brygady Spadochronowej po wojnie zmuszony był zarabiać na życie jako robotnik magazynowy. Wcześniej zrobiono z niego kozła ofiarnego oskarżając go o niepowodzenie operacji „Market-Garden” (pokazanej w filmie „O jeden most za daleko”) odwracając w ten sposób uwagę od błędów popełnionych przez brytyjskich dowódców najwyższego szczebla. A to Polacy osłaniali odwrót niedobitków brytyjskich spadochroniarzy ponosząc straty sięgające 40% stanu. Dopiero po śmierci zwrócono honor Sosabowskiemu. W 2006 roku holenderska królowa przyznała mu Medal Brązowego Lwa.

Być może niektórzy polscy żołnierze stanowiący polską emigrację na Zachodzie zazdrościli kolegom, którzy padli w boju. Wielu z nich faktycznie „nigdy się nie rozpakowało”. „Siedzieli na walizkach” czekając na możliwość powrotu do kraju. Czuli, że na Zachodzie ich nie chcą, a ich Polski nie ma. Polskę pod sowiecką okupacją firmowali tacy ludzie, jak Wanda Wasilewska (która po wkroczeniu Sowietów do Lwowa w 1939 roku, zaczynała swoje przemówienia słowami: „Ja, była Polka...”).

Ciekawie na tym szerokim tle historycznym rysują się losy Kaszubów (wrócimy jeszcze do tego na łamach Kuriera). W numerze z 17.09 br. wspomnieliśmy Juliana Szycę z Jamna nauczyciela i oficera WP, który padł w boju na Kresach Wschodnich. Walczył w Dywizji „Kobryń” na terenach dzisiejszej Białorusi. Jest bardzo prawdopodobne, że Julian jest pochowany w zbiorowej mogile polskich żołnierzy na terenie starego cmentarza katolickiego w Kobryniu. W 2008 roku przeprowadzono tam ekshumację trzynastu żołnierzy, z których zidentyfikowano trzech. Dziś w Jamnie mieszka rodzina ze strony brata Juliana Szycy. Rozpocząłem poszukiwania w różnych archiwach śladów losów żołnierzy pochodzących z terenów dzisiejszego Powiatu Bytowskiego i postaram się te losy za pośrednictwem Kuriera przybliżać. Oczywistym jest, że stosunkowo łatwo jest znaleźć informację na temat generałów czy wyższych oficerów, a o wiele trudniej na temat ludzi bez historycznych nazwisk. Dlatego wdzięczny będę za każdą informację dotyczącą udziału w II wojnie światowej żołnierzy polskich pochodzących z terenów naszego dzisiejszego powiatu. Wszelkie informacje można przekazać mi przez kontakt z Redakcją lub przez naszą kawaleryjską stronę www.kawaleria.org.

   

Dzisiaj także dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w inscenizacjach historycznych opowiadających o polskim wrześniu, zwłaszcza w inscenizacji „Szarża pod Krojantami.” Dziękuję wszystkim aktorom widowiska, a wielu z nich mieszka na ziemi bytowskiej. Dziękuję widzom, którzy zdecydowali się przybyć, aby przeżyć pokaz patriotyzmu na żywo. Bo tak, jak chemia i fizyka potrzebują doświadczeń, aby mogły zostać przez uczniów pojęte, tak jeszcze bardziej zdrowy patriotyzm związany z nauką i pojmowaniem historii potrzebuje realnego i namacalnego doświadczenia. Przez to doświadczenie głębiej rozumiemy, że ofiara generałów Sosabowskiego i Maczka, ale także Juliana Szycy z Jamna i wielu, wielu innych nie poszła na marne.


Kapelan

Autorem zdjęć współczesnych jest Łukasz Szyca

 

Warto zobaczyć:


na portalu Polonii Holenderskiej: http://www.polonia.nl/content.php?cnt=16


na portalu rodziny Sosabowskich: http://www.sosabowski.com/polishgeneralcv.html


na portalu Zespołu Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Olszynach: http://zspig-olszyny.republika.pl/patron7.html

Zmieniony ( Niedziela, 11 Październik 2009 07:03 )