Losy żołnierzy września
(Tekst dla gazety Kurier Bytowski)
Mija 70 lat od zakończenia wojny obronnej 1939 r. Liczebnie - polscy żołnierze byli czwartą armią świata walczącą z hitlerowcami. Ich losy, począwszy od tamtego polskiego września, zaczęły wpisywać się w historię wielu krajów Europy i świata. Ogromna większość żołnierzy służących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie nie mogła powrócić po wojnie do kraju. W 1946 roku prosowieckie władze w Warszawie zdecydowały, że nie można ich uznać za polskich żołnierzy. Komunistyczne represje i wyroki śmierci wymusiły wielką emigrację. Ale myliłby się ktoś, gdyby pomyślał, że zachodni alianci przyjęli Polaków z otwartymi ramionami. Począwszy od szeregowych przez oficerów, aż do generałów żołnierze polscy na Zachodzie stali się wstydliwym i kłopotliwym balastem. Wstydliwym, bo alianci wiedzieli, że zdradzają Polaków oddając Polskę pod sowieckie wpływy i kłopotliwym, bo uznano, że nie można wypłacać im żadnych świadczeń, bo zbyt krótko służyli pod brytyjskim dowództwem. Dla przykładu gen. Stanisław Maczek, genialny dowódca, który bez strat ludności cywilnej wyzwolił holenderską Bredę i przyjmował kapitulację jednostek niemieckich: twierdzy Kriegsmarinę, dziesięciu dywizji piechoty, ośmiu pułków piechoty i artylerii, po demobilizacji pozbawiony świadczeń, musiał pracować jako barman w hotelu. Gen. Stanisław Sosabowski, dowódca Pierwszej Polskiej Brygady Spadochronowej po wojnie zmuszony był zarabiać na życie jako robotnik magazynowy. Wcześniej zrobiono z niego kozła ofiarnego oskarżając go o niepowodzenie operacji „Market-Garden” (pokazanej w filmie „O jeden most za daleko”) odwracając w ten sposób uwagę od błędów popełnionych przez brytyjskich dowódców najwyższego szczebla. A to Polacy osłaniali odwrót niedobitków brytyjskich spadochroniarzy ponosząc straty sięgające 40% stanu. Dopiero po śmierci zwrócono honor Sosabowskiemu. W 2006 roku holenderska królowa przyznała mu Medal Brązowego Lwa.
Być może niektórzy polscy żołnierze stanowiący polską emigrację na Zachodzie zazdrościli kolegom, którzy padli w boju. Wielu z nich faktycznie „nigdy się nie rozpakowało”. „Siedzieli na walizkach” czekając na możliwość powrotu do kraju. Czuli, że na Zachodzie ich nie chcą, a ich Polski nie ma. Polskę pod sowiecką okupacją firmowali tacy ludzie, jak Wanda Wasilewska (która po wkroczeniu Sowietów do Lwowa w 1939 roku, zaczynała swoje przemówienia słowami: „Ja, była Polka...”).

Ciekawie na tym szerokim tle historycznym rysują się losy Kaszubów (wrócimy jeszcze do tego na łamach Kuriera). W numerze z 17.09 br. wspomnieliśmy Juliana Szycę z Jamna nauczyciela i oficera WP, który padł w boju na Kresach Wschodnich. Walczył w Dywizji „Kobryń” na terenach dzisiejszej Białorusi. Jest bardzo prawdopodobne, że Julian jest pochowany w zbiorowej mogile polskich żołnierzy na terenie starego cmentarza katolickiego w Kobryniu. W 2008 roku przeprowadzono tam ekshumację trzynastu żołnierzy, z których zidentyfikowano trzech. Dziś w Jamnie mieszka rodzina ze strony brata Juliana Szycy. Rozpocząłem poszukiwania w różnych archiwach śladów losów żołnierzy pochodzących z terenów dzisiejszego Powiatu Bytowskiego i postaram się te losy za pośrednictwem Kuriera przybliżać. Oczywistym jest, że stosunkowo łatwo jest znaleźć informację na temat generałów czy wyższych oficerów, a o wiele trudniej na temat ludzi bez historycznych nazwisk. Dlatego wdzięczny będę za każdą informację dotyczącą udziału w II wojnie światowej żołnierzy polskich pochodzących z terenów naszego dzisiejszego powiatu. Wszelkie informacje można przekazać mi przez kontakt z Redakcją lub przez naszą kawaleryjską stronę www.kawaleria.org.

Dzisiaj także dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w inscenizacjach historycznych opowiadających o polskim wrześniu, zwłaszcza w inscenizacji „Szarża pod Krojantami.” Dziękuję wszystkim aktorom widowiska, a wielu z nich mieszka na ziemi bytowskiej. Dziękuję widzom, którzy zdecydowali się przybyć, aby przeżyć pokaz patriotyzmu na żywo. Bo tak, jak chemia i fizyka potrzebują doświadczeń, aby mogły zostać przez uczniów pojęte, tak jeszcze bardziej zdrowy patriotyzm związany z nauką i pojmowaniem historii potrzebuje realnego i namacalnego doświadczenia. Przez to doświadczenie głębiej rozumiemy, że ofiara generałów Sosabowskiego i Maczka, ale także Juliana Szycy z Jamna i wielu, wielu innych nie poszła na marne.
Kapelan

Warto zobaczyć:
na portalu Polonii Holenderskiej: http://www.polonia.nl/content.php?cnt=16
na portalu rodziny Sosabowskich: http://www.sosabowski.com/polishgeneralcv.html
na portalu Zespołu Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Olszynach: http://zspig-olszyny.republika.pl/patron7.html







